Szanowni Państwo, dzisiaj pragniemy zwrócić Państwa uwagę na Krzyż Pamiątkowy Monte Cassino. Zapraszamy do zapoznania się z obiektem oraz losem człowieka, który odznaczenie to otrzymał. Krzyż Monte Cassino był polskim odznaczeniem ustanowionym 20 listopada 1944. Honoruje on żołnierzy 2 Korpusu, którzy brali udział w jednej z najkrwawszych i najbardziej zaciekłych walk II wojny światowej, bitwie pod Monte Cassino w maju 1944 r. Krzyż został nadany ponad 48 000 żołnierzy. Odznaka odlana w brązie, przypomina formą krzyż Świętego Benedykta z Nursji. Ojca kościoła i głównego patrona Europy, zmarłego właśnie w klasztorze na Monte Cassino. Na awersie w centralnej partii znajduje się kwadratowa tarcza z napisem upamiętniającym: MONTE CASSINO MAJ 1944. Na rewersie zaś odczytają Państwo numer odznaki. Baretkę zdobią niebiesko – czerwone pasy. Za niewielkim odznaczeniem, kryje się trudna i bolesna historia pewnego młodzieńca. Wraz z przyjęciem medali i odznaczeń do zbiorów zobowiązaliśmy się ją utrwalać i upowszechniać. Ojciec Pana Mariana Fudla był Starszym Posterunkowym Policji Państwowej w Tarnopolu. Został zamordowany w Miednoje wiosną 1940 r. Pana Mariana wraz z matką zesłano w głąb ZSRR. Państwo Stalina udało mu się opuścić przy armii gen. Andersa. Jego los dokumentuje przekazany do zbiorów Muzeum Regionalnego w Chojnowie album, który rozpoczyna się od zdjęcia z ojcem w Tarnopolu, przedstawia także Palestynę, Egipt oraz Włochy, a w nich teatr działań wojennych. Najpierw uczęszczał do szkoły junaków przy 2 Korpusie Polskim, a następnie został żołnierzem 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Był szeregowym w 3 Karpackim Batalionie Łączności. Walczył pod Monte Cassino, w Ankonie i Bolonii. Pośród fotografii w albumie, który otrzymaliśmy, znajduje się zdjęcie nastolatka, pod nim podpis odręczny: „Kolega, który zginął pod Monte Cassino”. Pan Marian przeżył i aktywnie działał na rzecz kultywowania pamięci o żołnierzach 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Należał do Stowarzyszenia Byłych Żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (legitymacja nr 239). Marian Fudel (10.04.1926 r - 26.06.2016 r.)
2020-03-30 15:55
Szanowni Państwo, dziś prezentujemy kolejny, choć z pozoru skromny, to jednak niezmiernie ciekawy przedmiot - miseczkę balwierską wykonaną z cyny w XIX wieku. Zapraszamy do zapoznania się z dzisiejszym zabytkiem oraz wiadomościami na temat cechu cyrulików. Miseczkę charakteryzuje nietypowy kształt, który jest trudny do zinterpretowania jeśli wcześniej nie poznało się tego typu przedmiotów. Warto w tym momencie nawiązać do książkowej postaci Don Kichota, który użył jej jako hełmu chroniąc się przed deszczem, co było pomysłowe jednak nie do końca poprawne. Wyjaśnimy zatem do czego służy miseczka balwierska, a także kim był sam balwierz (cyrulik). Zwykle jest to misa wycięta półkoliście przy brzegu. Kształt ten ułatwiał balwierzowi pracę. Mógł on delikatnie przystawić miseczkę do szyi klienta i zbierać w nią pozostałości po wykonaniu rozmaitych zabiegów. A jak się zaraz Państwo przekonają, zakres jego obowiązków był bardzo różnorodny. Cyrulik zajmował się goleniem bród, ale również usuwaniem zębów, upuszczaniem krwi, przystawianiem pijawek, leczeniem złamań i lekkich chorób, a także drobnymi operacjami. Poważnymi chorobami i operacjami zajmowali się oczywiście wykształceni na uniwersytetach medycy, zaś balwierze korzystali z własnego doświadczenia oraz medycyny ludowej. Cechy cyrulickie istniały w większych miastach w Polsce już od XV wieku, jednak pierwsze ustawy dotyczące ich działalności pojawiły się za czasów panowania Zygmunta I Starego w roku 1540. Wówczas polecono spisać zakres ich prac i zwyczaje, co było potrzebne do uzyskania przywilejów królewskich. Chroniło to zrzeszonych cyrulików przed konkurencją cyrulików nie należących do cechu. Następcy Zygmunta I potwierdzali w kolejnych latach pierwotne przywileje i prawa, w razie potrzeby modyfikowali je lub rozszerzali. W warszawskich archiwach zachowało się piętnaście znowelizowanych uchwał cechowych z XVI, XVII oraz XVIII wieku. W cechu działali mistrzowie (aby uzyskać ten tytuł trzeba było zdać egzamin państwowy), towarzysze, pół towarzysze oraz uczniowie. Chłopiec musiał pobierać nauki u jednego mistrza przez co najmniej 3 lata, po czym inni mistrzowie należący do cechu sprawdzali poziom wiedzy ucznia. Zwykle wszelkie nieporozumienia na linii uczeń - mistrz rozwiązywano w cechu, jednak na kartach historii zapisała się ciekawa anegdotka. Pewien zmęczony krnąbrnością swego podopiecznego nauczyciel skierował sprawę do sądu miejskiego w 1576 roku. Słomkiewicz przedstawił skargę na Marka Janaka, który z nauką był na bakier. Sąd nakazał chłopakowi przykładać się do pracy, a mistrzowi łagodniej traktować swych uczniów.
2020-03-27 15:09
Szanowni Państwo, zgodnie z obietnicą prezentujemy dziś kolejny eksponat z naszych zbiorów. Jest to filiżanka datowana na lata 1924 -1930. Obiekt ten, co ciekawe, przedstawia herb Chojnowa, powstał zaś w fabryce porcelany w Hüttensteinach, oddalonej od naszego miasta o ponad 400 kilometrów. Filiżanka została zakupiona przez Muzeum we wrocławskim antykwariacie. Zapraszam do lektury. Wylew filiżanki ma szeroką średnicę. Stoi na drobnej stopie, ucho jest złote z charakterystyczną spłaszczoną powierzchnią w górnej partii (wpływ art deco?). Filiżanka posiada delikatną dekorację w postaci pasm złoceń, dwóch na stopie oraz jednego przy wylewie. Zdobienie w formie herbu Chojnowa znajduje się na wewnętrznej ściance naczynia. Zapewne herb miasta ujawniał się miarowo i powoli oczom spożywających czarny i gorący napój. Czy możemy mieć do czynienia z częścią zastawy wykonanej dla potrzeb władz miasta? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi – tu pozostawiamy przestrzeń dla wyobraźni. Fabryka porcelany w Hüttensteinach powstała 6 czerwca 1817 roku, gdy radca handlowy Johann Greiner oraz radca izby dworskiej wykupili za 48 tysięcy guldenów starą młotownię. Pod ich pieczą fabryka funkcjonowała do roku 1830. Później często zmieniała właścicieli, głównie ze względu na skomplikowane stosunki własnościowe. W 1859 roku przeszła w posiadanie Carla oraz Eduarda Schoenau, którzy wydzierżawili fabrykę firmie Swaine & Co na kolejne 14 lat. W 1864 roku powróciła pod opiekę „Braci Schoenau”. Początkowo fabryka pracowała przy pomocy jednego pieca oraz 50 pracowników, jednak dysponowała indywidualnym podłączeniem do linii kolejowej. Produkowała porcelanę luksusową oraz użytkową, inspirowaną barokiem, biedermeierem oraz stylem współczesnym. W kolejnych latach przedsiębiorstwo zmieniało specjalizację wytwarzając porcelanę techniczną, elektrotechniczną oraz urządzenia laboratoryjne. Produkcja została wstrzymana podczas II wojny światowej.
2020-03-26 15:11
Kochani trwa ”kwarantanna narodowa”. Z jednej strony jest to wielki sprawdzian naszej dojrzałości i odpowiedzialności. Jest i druga strona medalu – test naszej cierpliwości. Mamy dla Was pomysł na zajęcia plastyczno-techniczne dla dzieci. Od wielu lat tradycją Muzeum Regionalnego w Chojnowie jest organizowanie warsztatów wiosenno-wielkanocnych. Każdego roku w tym czasie nasz zamek odwiedzały dziesiątki przedszkolaków, dzieci i młodzieży. Tym razem jest inaczej. To my, pracownicy muzeum, przychodzimy do Was. Chcemy zaproponować wspólną zabawę dla całej rodziny. Zbliżają się święta, więc czas na robienie dekoracji. Jednym z symboli nadchodzących świąt, ale też ogólnie wiosny, jest jajko, więc to ono będzie tematem przewodnim zabawy. Gromadzimy potrzebne materiały (wszystko znajdziecie w internecie – nie wychodźcie specjalnie po materiały): -jajo styropianowe o wielkości 15cm -sznurek jutowy -klej (my wybraliśmy biały płynny klej do papieru – ważne żeby był bezpieczny dla dzieci i ekologiczny) -tasiemki pasmanteryjne, wstążki -ozdoby samoprzylepne (diamenciki, kurczaczki, koraliki, króliki, szkiełka kwiatuszki itp.) Odbieramy zamówioną przesyłkę z materiałami i zabieramy się do pracy. Górną część jaja smarujemy klejem i od samego wierzchołka nawijamy sznurek. Staramy się robić to bardzo dokładnie, powoli owijając całe jajo. Następnie nasze jajo ozdabiamy elementami jakie posiadamy. Liczymy na kreatywność i pomysłowość.
2020-03-26 14:50
Szanowni Państwo, nastał kolejny dzień i śpieszymy z przedstawieniem następnego obiektu należącego do zbiorów Muzeum Regionalnego w Chojnowie. Wybraliśmy dla Państwa gotycką broń obuchową – buzdygan. Zapraszamy do lektury. Buzdygan w swej formie wywodził się od maczugi, a później buławy. Warto jednoczenie zaznaczyć, iż buławy były stosowane przez jeźdźców. Pełniły funkcję bojową, ale stawały się także oznaką dumy i splendoru dowódcy. Buzdygan to broń obuchowa o drewnianym bądź metalowym trzonie z głowicą w kształcie wielościanu z guzami lub kolcami umieszczonymi na krawędziach. Na ogół głowica posiada sześć lub osiem piór, przylutowanych przy pomocy miedzi. Na ziemiach polskich występował od XI do co najmniej końca XV wieku. Wbrew smukłej budowy buzdygan był potężną bronią, która w walce roztrzaskiwała zbroje i basinety rycerzy. Buzdygany spełniały także rolę czysto dekoracyjną, czego przykładem są obiekty ze zbiorów wiedeńskiego Kunsthistorisches Museum, wykonane ówcześnie dla Fryderyka III oraz Maksymiliana I. Temat ich zdobień oscylował głównie wokół rozwiniętej już wtedy architektury gotyckiej, przedstawiając jej charakterystyczne ornamenty: ażurowe maswerki czy rybie oko. Głowice posiadają sześć piór zdobionych czołgankami (żabkami). Ich rękojeści były odkręcane, a wewnątrz znajdowały się plansze oraz pionki do gry w szachy. Buzdygan z naszych zbiorów charakteryzuje się rozwiniętą gotycką formą, jednakże wykazuje również cechy bojowe. Waga obiektu wynosi ok. 1,1 kg, całość mierzy 53 cm., co jest przyjętą normą dla tego typu broni z okresu 2. połowy XV oraz początku XVI wieku. Głowica o długości 14 cm, składa się z 6 piór przyłączonych do podstawy miedzią. Pióra mają delikatną dekorację w formie ażurowych rozetek oraz pary uproszczonych, wygiętych ku dołowi, czołganek. Widać na nich również wgniecenia i żłoby, które są wynikiem użytkowania. Szczyt głowicy zwieńczony został gruszkowatym zdobieniem. Od trzonu głowicę odcina dekoracja architektoniczna przypominająca bazę kolumny wraz z torusami (analogiczna znajduje się u spodu buzdyganu). Rękojeść została oddzielona od trzonu sześciolistną rozetą. Dokładne pochodzenie buzdyganu nie jest znane, gdyż obiekt był przechowywany jeszcze w przedwojennym Heimatmuseum w Chojnowie. Wiadomo, że buzdygany tego typu były znajdowane na terenie Czech, Słowacji oraz Śląska. W celu głębszego zaznajomienia się z tematem buzdyganów zapraszamy do przeczytania artykułu p. Lecha Marka zamieszczonego w Acta Militaria Mediaevalia z 2007 roku.
2020-03-25 15:36